Gertruda Stein
PICASSO
W dziewiętnastym wieku malarstwo istniało tylko we Francji, malowali tylko Francuzi, w wieku dwudziestym istniało również tylko we Francji, ale malowali Hiszpanie.
W dziewiętnastym wieku malarze odkryli potrzebę malowania z modela, w wieku dwudziestym odkryli, że nie wolno im nawet na modela patrzeć. Doskonale pamiętam, było to pomiędzy rokiem 1904 a 1908, że kiedy zmuszaliśmy ludzi albo kiedy oni sami zmuszali się do patrzenia na rysunki Picassa, to stwierdzaliśmy wspólnie, że były wykonane tak wspaniale, jak gdyby z modela, a przecież wiedzieliśmy z całą pewnością, że Picasso modeli nie używał. Dzisiaj młodzi malarze prawie nie pamiętają o istnieniu modeli. Wszystko się zmienia i nie bez powodu.
Kiedy Picasso skończył dziewiętnaście lat, przybył do Paryża, było to w roku 1900, prosto w świat malarzy, którzy już doskonale umieli wszystko, czego może samo nauczyć patrzenie. Malarze ci, od Seurata aż po Courbeta, używali swoich oczu do patrzenia, a potem oczy Seurata zaczęły drżeć od tego, na co patrzyły, a on sam zaczął wątpić, czy (rzeczywiście widzi to, na co patrzy. Matisse także przestał wierzyć swoim oczom. Był to więc świat przygotowany na przyjęcie Picassa, który nosił w sobie nie tylko całe malarstwo hiszpańskie, ale również hiszpański kubizm, a kubizm w Hiszpanii jest zjawiskiem dnia codziennego.
Ojciec Picassa był w Hiszpanii profesorem sztuk pięknych, a Picasso zaczął pisać od razu obrazami, tak jak inne dzieci piszą a, b i c. Był urodzonym rysownikiem, od początku rysował nie jak dziecko, ale jak artysta. Nie rysował przedmiotów, ale pojęcia, innymi słowy od dzieciństwa porozumiewał się za pomocą obrazów, były jedynym jego sposobem wyrażania się, a zawsze miał bardzo dużo do powiedzenia.
Picasso jest zewnętrznie podobny do matki, której nazwisko panieńskie przyjął za własne. Jest taki zwyczaj w Hiszpanii: dziecko nosi zarówno nazwisko ojca, jak i matki. Nazwisko ojca Picassa brzmiało Ruiz, nazwisko matki Picasso, więc zgodnie z hiszpańskim zwyczajem nazywał się Pablo Picasso y Ruiz i kilka jego wczesnych płócien nosi taki podpis, ale jako że Picasso było znacznie lepszym nazwiskiem, a Pablo Picasso y Ruiz stanowczo za długie, więc już bardzo wcześnie zaczął podpisywać się Pablo Picasso.
Nazwisko Picasso świadczy o pochodzeniu włoskim, prawdopodobnie przodkowie jego przybyli do Hiszpanii z Genui przez Palmę di Mallorca. Ze strony matki byli złotnikami. Matka Picassa tak jak i on byłą niskiego wzrostu, ciemnoskóra, krzepka, silna, o gęstych, czarnych włosach, ojciec zaś, jego zdaniem, wyglądał na Anglika, z czego obaj, ojciec i syn, byli raczej dumni. Wysoki, o rudawych włosach, miał niemal angielską osobowość.
Picasso miał tylko jedną siostrę. Mając piętnaście lat zrobił kilka jej olejnych portretów. Były to obrazy skończone, dzieła urodzonego artysty.
Picasso urodził się w Maladze, 25 października 1881 roku, ale kształcił się w Barcelonie, gdzie ojciec jego, niemal do końca swojego życia, wykładał malarstwo w szkole sztuk pięknych i gdzie umarł. Matka wraz z córką pozostawała w Barcelonie i sama niedawno zmarła.
Tak więc w dziewiętnastym roku życia Picasso znalazł się w Paryżu, gdzie poza kilkoma krótkimi wizytami do Hiszpanii pozostał przez całe niemal życie.
Był w Paryżu.
W Paryżu przyjaźnił się z pisarzami raczej niż z malarzami, bo po co przyjaźnić się z malarzami, skoro się potrafi tak malować.
Było dlań oczywiste, że malarze niepotrzebni mu są na co dzień i tak już miało być zawsze.
Potrzebne mu były idee, wszystkim są potrzebne, ale nie do tego, żeby malować, o nie, chciał się po prostu obracać wśród ludzi twórczych i pomysłowych, bo co do malarstwa, to urodził się wiedząc o nim wszystko.
Z początku przyjaźnił się więc blisko z Maxem Jacobem, wkrótce potem poznał Guillaume'a Apollinaire'a i Andre Salmona, nieco później mnie, znacznie później Jeana Cocteau i jeszcze później surrealistów. I to jest cała historia
jego powiązań z literaturą. Później, znacznie później niż z Maxem Jacobem,
Guillaume Apollinairem, Andre Salmonem i ze mną zaprzyjaźnił się jeszcze
z malarzami Braque'em i Derainem, ale obydwaj ci artyści mieli zamiłowania
literackie i właśnie te literackie zamiłowania były prawdziwą podstawą przyjaźni Picassa z nimi.
Malarz nie uważa się za jednostkę istniejącą samą w sobie, lecz jedynie za odbicie przedmiotów, jakie umieszcza na swoich płótnach, żyje życiem swoich obrazów, ale pisarz, poważny pisarz, uważa się za odrębną, samoistną jednostkę, nie żyje życiem swoich książek, gdyż po to, żeby tworzyć, musi najpierw żyć, istnieć jako jednostka samoistna. Odwrotnie malarz, by malować, musi mieć w sobie gotowy obraz, toteż Egotyzm malarza nie ma nic wspólnego z egotyzmem pisarza i dlatego Picasso, który wyrażał się jedynie i wyłącznie za pośrednictwem malarstwa, wybrał sobie za przyjaciół jedynie i wyłącznie pisarzy.
W Paryżu malarze współcześni nie zrobili na nim większego wrażenia, ale malarstwo niedalekiej przeszłości wzruszało go do głębi.
Interesowało go również malarstwo jako rzemiosło, na dowód czego opowiem o pewnym wydarzeniu. W owym czasie mieszkała w Paryżu rzeźbiarka amerykańska, która pragnęła wystawi;: w Salonie swoje rzeźby i obrazy. Rzeźby wystawiała tam od dawna, uważano ją zresztą za hors concours, ale nie chciała wystawiać jednocześnie rzeźb i obrazów. Poprosiła więc pannę Toklas, żeby użyczyła jej obrazom swojego nazwiska. Tak się stało. Obrazy zostały przyjęte pod nazwiskiem panny Toklas, jako takie figurowały w katalogu, mamy ten katalog. Wieczór wernisażu Picasso spędził u mnie. Pokazałam mu katalog i powiedziałam, oto Alicja Toklas, która nigdy nie malowała niczego, a której obrazy jury przyjęło do Salonu. Picasso zrobił się purpurowy, powiedział, że to chyba niemożliwe, że Alicja na pewno od dawna
po kryjomu maluje, nigdy, powiadam ci, odparłam. To niemożliwe, powiedział Picasso, to niemożliwe, malarstwo reprezentowane w Salonie jest złym malarstwem, ale jeżeli jest możliwe, żeby ktoś po raz pierwszy w życiu namalował obraz i żeby taki obraz przyjęto na wystawę, to ja nic, ale to nic nie
rozumiem. Nie denerwuj się, uspokoiłam go, nie, ona tych obrazów nie namalowała, ona tylko pozwoliła je podpisać swoim nazwiskiem. Ale Picasso długo
nie mógł się uspokoić i wciąż powtarzał, nie, nie, trzeba umieć coś niecoś, żeby namalować obraz, no chociaż mieć pojęcie.
Był więc w Paryżu, całe światowe malarstwo wywierało na niego wpływ, a przyjaciele literaci byli bodźcem do twórczości. Nie stał się przez to mniej hiszpański, ale przez pewien czas był trochę bardziej francuski. Rzecz zadziwiająca, zajmował się wówczas wnikliwie malarstwem Toulouse-Lautreca, znowu być może dlatego, że Toulouse-Lautrec miał zainteresowania literackie.
Chciałabym podkreślić, że talent Picassa jest jedynie i wyłącznie talentem malarza i rysownika, że jest człowiekiem, który zawsze odczuwał potrzebę uzewnętrznienia się, całkowitego uzewnętrznienia, i że konieczna mu jest nieustanna podnieta i aktywność, bo wówczas może uzewnętrzniać się bez reszty.
Tak właśnie żył
Po pierwotnym okresie wyraźnych wpływów francuskich Picasso z powrotem stał się w pełni Hiszpanem. Dość szybko jego Hiszpański temperament wziął górę. W roku 1902 pojechał do ojczyzny, a po powrocie wkroczył w tak
zwany okres błękitny.
Po pobycie w Paryżu ze szczególną siłą uderzył go smutek hiszpańskiego krajobrazu, monotonia hiszpańskiego kolorytu. Niej należy bowiem nigdy zapominać, że Hiszpania różni się całkowicie od innych południowych krajów, że dominuje tam biel, czerń i srebro lub złoto, że w ogóle nie spotyka się tam ani czerwiem, ani zieleni. W tym sensie Hiszpania nie jest krajem południowym, ale wschodnim, kobiety ubierają się przeważnie na czarno, ziemia jest sucha i złota, niebo granatowe, niemal czarne, gwieździste noce też czarne albo bardzo ciemnoniebieskie, a powietrze tak lekkie, że wszyscy i wszystko wydaje się czarne. Mimo to bardzo lubię Hiszpanii^. Kiedy Picasso powrócił tam po raz drugi, cała ta hiszpańskość zrobiła na nim ogromne wrażenie, a wynikiem tego pobytu był właśnie ów okres błękitny w jego twórczości.
A potem, w roku 1904, znowu powrócił do Paryża.
Zamieszkał no Montmartrze, na rue Ravignan, której nazwę później zmieniono, ale kiedy byłam tam po raz ostatni, nie straciła jeszcze swojego uroku, mały skwerek znajdował się dokładnie w tym samym miejscu, na jednym rogu pracował jakiś stolarz, dzieci hasały, domy pozostawały mniej więcej takie same, kamienica z pracowniami, w których oni wszyscy wtedy mieszkali, stała na dawnym miejscu, ale być może od tej pory, bo byłam tam dwa, a może trzy lata temu, zaczęli już burzyć te rudery i stawiać nowe domy. Burzenie starych domów i budowanie na ich miejscu nowych jest zjawiskiem zupełnie naturalnym, ale mimo to nie lubimy zmian, a rue Ravignan była w swoim czasie zupełnie wyjątkową ulicą, jako że właśnie na tejże rue Ravignan nastąpiły zdarzenia, które tak ogromnie zaważyły na całym
rozwoju sztuki dwudziestego wieku.
Więc gdzieś w roku 1904 Picasso znowu powróciła do Paryża, przywożąc ze sobą obrazy okresu błękitnego, a także mały pejzaż, namalowany w Barcelonie. Powróciwszy do Paryża znowu stał się trochę bardziej francuski, znowu
pozwolił się Francji uwieść, znowu przyjaźnił się z Apollinairem, Maxem Jacobem i Andre Salmonem, widywali się nieustannie, co z kolei wpływało na
złagodzenie jego hiszpańskiej powagi, a ponieważ odczuwał potrzebę całkowitego wyrzucenia z siebie tego, co w nim fermentowało, zrobił to poprzez okres błękitny. Zaraz potem oczyścił się z pozostałości ostatniego pobytu w Hiszpanii i wkroczył w nowy okres, który znamy dzisiaj jako okres różowy lub okres arlekinów.
Malarze zawsze lubili cyrk, a nawet teraz, kiedy zastąpiło go kino i nocne lokale, chętnie wracają do klownów i akrobatów cyrkowych.
W owym czasie wszyscy spotykali się co najmniej raz w tygodniu w Cyrku Medrano, gdzie mogli się stykać bezpośrednio z klownami, żonglerami, końmi i ich jeźdźcami, co uważali za wielki zaszczyt. Powolutku, po cichutku Picasso stawał się coraz bardziej i bardziej francuski, co w rezultacie dało okres różowy, czyli okres arlekinów. Kiedy wyrzucił z siebie wszystko, co miał do powiedzenia na temat romantycznej poezji francuskiej i cyrku, poczuł się oczyszczony, podobnie jak wówczas, kiedy wyrzucił z siebie obrazy okresu błękitnego, a ja poznałam go u schyłku okresu arlekinów.
Pierwszy obraz Picassa, jaki zakupiliśmy pochodził właśnie z okresu różowego lub, jeżeli wolicie, z okresu arlekinów, i nazywał się Młoda dziewczyna z koszem kwiatów. Powstał w szczytowym momencie okresu różowego i był pełen wdzięku, finezji i harmonii. Potem, powoli rysunek Picassa stawał się twardszy, kreska pewniejsza, kolory bardziej intensywne, nie był już, rzecz jasna, chłopcem, ale mężczyzną, w roku 1905 namalował mój portret.

Dlaczego zapragnął mieć przed sobą modela właśnie w tym okresie, tego naprawdę nie wiem, ale wszystko skłaniał go do tego, był całkowicie wyzwolony z okresu arlekinów, budziła się w nim ponownie hiszpańskość, a ponieważ ja byłam Amerykanką, a Ameryka i Hiszpania posiadają bardzo wiele cech wspólnych, więc nie jest wykluczonej że z tych właśnie przyczyn zapragnął, bym mu pozowała. Poznałam go u Sagota, marchanda, u którego zakupiliśmy Dziewczyną z koszem kwiatów,, Pozowałam mu przez całą zimę, osiemdziesiąt razy, na zakończenie zamalował całą twarz, powiedział, że nie może dłużej na mnie patrzeć, i wyjechał tło Hiszpanii. Natychmiast po powrocie z Hiszpanii i zakończeniu okresu błękitnego, nie widząc mnie, ponownie wmalował nową twarz, po czym wręczył mi portret, który był moim portretem, byłam i jestem z niego zadowolona, ponieważ reprezentuje on moje Ja i jest jedynym moim portretem, który dla mnie moje Ja reprezentuje.
Zabawne zdarzenie.
Pewnego dnia przyszedł do mojego i domu bogaty kolekcjoner i zapytał, ile zapłaciłam za ten portret. Nic, odpowiedziałam, nic, zawołał, nic, odpowiedziałam, podarował mi go oczywiście. W kilka dni później opowiedziałam to Picassowi, uśmiechnął się i stwierdził, że ten kolekcjoner nic nie rozumie, bo teraz nie ma dużej różnicy, czy się obraz sprzeda, czy go podaruje.
W roku 1909 Picasso udał się do Hiszpanii, a gdy powrócił, przywiózł ze sobą kilka krajobrazów, które niewątpliwie stanowią początek kubizmu. Zupełnie przypadkowo Picasso zrobił kilka fotografii wioski, którą namalował, a ja zawsze z przyjemnością pokazuję ludziom, którzy protestują przeciwko dowolności, jaką widzą w tych krajobrazach, fotografie Picassa i bawi mnie, kiedy odkrywają, że obrazy i zdjęcia są niemal identyczne. Oskar Wilde zwykł mawiać, że przyroda imituje sztukę, jest w tym rzeczywiście pewna doza prawdy, bo te hiszpańskie wioski były w istocie równie kubistyczne, jak obrazy.
I tak Picasso raz jeszcze został namaszczony hiszpańskością.
Potem nastąpił czas, który Max Jacob nazywa Heroicznym Okresem Kubizmu, i był to okres heroiczny. Wszystkie okresy są heroiczne, to znaczy, że we wszystkich okresach istnieją bohaterowie, którzy spełniają heroiczne czyny dlatego, że są do tego zmuszeni, i ani oni, ani nikt inny tak się dzieje. W ogóle nie rozumie się tego, co się robi, dokonana i całkowicie skończona. Picasso powiedział, w chwili tworzenia czegoś nowego nieuchronnie daje wysiłek tworzenia, intensywność i walka o wydobycie z siebie tej intensywności, wszystko to rodzi brzydotę i dopiero ci, co przychodzą później mogą, z tego samego tworzywa, ulepić rzecz piękną, albowiem działają już świadomie, rzecz jest odkryta i tylko wynalazca, który przecież nie mógł z całą pewnością przewidzieć, co odkryje, nieuchronnie tworzy rzecz brzydką.
W owym Okresie, pomiędzy rokiem 1908 a 1909, Picasso jeszcze prawie nie wystawiał swoich dzieł, jego sympatycy wystawiali swoje prace, ale on nie. Powiedział, że kiedy idzie się na wystawę i patrzy na płótna innych malarzy, to wie się, że są niedobre, nie ma na nie żadnego usprawiedliwienia, są po prostu niedobre i tyle, ale z własnymi dziełami spraw wie, dlaczego jego własne obrazy są niedobre, i dlatego nie beznadziejne. W tym czasie mówił często, a i później nieraz to powtarzał, że niewiele jest ludzi, którzy w ogóle coś rozumieją, i że nawet wtedy, kiedy malarz jest już powszechnie uznany, to ludzi, którzy go rozumieją, jest równie mało co przedtem.
A więc w roku 1908 Picasso powrócił z Hiszpanii z krajobrazami, które stanowią zaczątek kubizmu. Miał przebyć jeszcze długą drogę, zanim stworzył kubizm, ale początek był zrobiony.
przełożyła Mira Michałowska
0 komentarze:
Prześlij komentarz
chcesz coś dodać?